Do Ewki1:Wiem, że Twoje pytanie było kierownae bezpośrednio do Tlena, ale pomyślałam, że nie zaszkodzi, jeśli na Twoje pytanie odpowiedzą też inni.

Jestem osobą mającą głeboki obustronny niedosłuch. Dla mnie język obcy to masakra, ale nie aż taka zła. Tu wystarczy po prostu dużo siły woli nauczyciela.
Dla mnie osobiście najlepszą formą nauki było, że jeśli pojawiały się jakieś nowe słówka, to prosiłam nauczycielkę, by mi je napisała na kartce (zawsze się to odbywało w ten sposób, że klasa nie wiedziała nawet o tym ;p). Wydaje mi się, że gdyby nauczyciel od samego początku edukacji (czyli podstawówka) po uprzednim nauczeniu zasad gramatycznych (przecież trzeba znać zasady pisowni, jak co się czyta itp.) dawał mi kartkę z dzisiejszą lekcją (np. Twoim scenariuszem lekcji, chyba nie jest tak, że nie wiesz, co będziesz mówić

), to mnóstwo treści nie uleciałoby mi. Miałabym czarno na białym co jest na lekcji i nie musiałabym aż tak bardzo wysilać oczu, by "usłyszeć". Mogłabym wtedy po porstu skupić się na tym, co wszyscy - by zrozumieć. Jeżeli Twój uczeń jest przy nauczaniu początkowym, to warto zwracać na niego szczególną uwagę na samym początku w kwestii opanowania gramatyki. Niesłyszący i słabosłyszący mają to do siebie, że nie chcą być traktowani "wyjątkowo". W oczach klasy chcą być jak wszyscy, albo mieć tego namiastkę(dlatego ewnetualne Twoje notatki radziłabym dawać np. pod koniec przerwy, po której masz z nim zajęcia). Proponuję, byś spotkała się z Rodzicami ucznia. Na pewno udzielą Ci parę wskazówek. Nie martw się, to nie jest aż tak skomplikowane. Najważniejsza jest życzliwość. Na pewno to doceni.