" Nurtuje mnie jedno pytanie, gdyż niedawno całkiem, dwa razy spotkałam się z takim nastawieniem i to od bliskich osób.
Otóż to, takie osoby uważają, że aparat / implant to ważna część, daje możliwość do normalnego życia - tak uważają. I mnie oczywiście to wykurza takie nastawienie. Gdyż mam wtedy wrażenie, że nie patrzą na mnie jako osobę, tylko patrzą na to, czy mam aparat i jak sobie radzę. i czy ćwiczę słuchowo w implancie. Mnie osobiście te rzeczy są niepotrzebne do funkcjonowania w życiu. Bez tego świetnie sobie radzę, nie rozumiem mowy przez słuch, a teraz technologia bardzo daleko zaszła, że samemu można załątwić coś. Np maile, SMSy itd - tak sobie radzę i ludzie mi odpowiadają. a to były różne sprawy - umowa na wizytę, załątwienie transoprtu do przeprowadzki, szukanie mieszkania. Ludzie zawsze mi odpowiadali. Więc dla mnie to jest normalne życie.
A oni nie, patrzą czy mam dobre rozumienie mowy i nie patrzą na to, jak sobie radzę i jak sobie żyję.
I pytanie jest:
dlaczego słyszący tak myślą? "
witaj
myślę, że tak jest również i przy innych "innościach"
tak są postrzegane kobiety które straciły dziecko we wczesnej ciąży ... słyszą: nie martw się, będzie następne bo jestescie młodzi (uszczęśliwianie z odwrotnym skutkiem) ... a jakoś nikt tego nie powie kobiecie która idzie za trumną męża , nie martw się bo spotkasz jeszcze kogoś w zyciu... nikt nie dostrzega tego ze kobiety przezywaja żąłobę po stracie dziecka , raczej są postrzegane jako histeryczki, i przezywaja upokorzenia ze strony personelu medycznego czy urzędników a także wśród najbliższych i przyjaciół, otoczenie zmusza ich do udawania, że tak bardzo się tym nie przejęły ...
podobnie zachowują się ludzie jak widzą gorzej ubraną rodzinę wielodzietną to też chcą im doradzić jak unikać tego stanu rzeczy, uważają, że należy unikać zbyt dużej liczby dzieci, współczują im ... a tymczasem oni są szczęśliwi bo mają duża rodzinę, że jest tak jak tego pragnęli ...
tak samo jak osoby niewidome ciągle są zaczepiane prze ludzi" może pomóc" choć chcą sobie poradzić sami
nigdy nie zapomnę, jak zupełnie obcy starszy pan na wózku inwalidzkim się ucieszył kiedy poprosiłam go o pomoc w niesieniu bardzo ciężkiego plecaka, kiedy się źle czułam ... wtedy zdałam sobie sprawę, że czuje sie bardzo wyobcowany w środowisku ludzi chodzących na swoich nogach ...
jako osoby niedosłyszące jesteśmy w jakiś sposób inni od ludzi dobrze słyszących, nie wiedzą oni o wielu rzeczach
wracając do osób niedosłyszących, ja mam ten problem, że jestem postrzegana jako oszustka, która udaje że nie słyszy ... przecież używam aparaty to powinnam zrozumieć, zwłaszcza, ze przed chwila ktoś powiedział coś dużo ciszej i zrozumiałam - tłumaczenie osoby noszącej okulary " skoro ja nie widzę to zakładam mocniejsze okulary aby zobaczyć, może i Ty powinnaś przestawić aparaty ... " denerwuję się tym, bo mam ten problem i z najbliższymi (choć już tłumaczyłam im na czym to polega pokazując audiogram) jak i w kolejnych miejscach pracy,
W pracy dochodzi do tego, że swoje błędy ludzie w pracy zrzucają na mnie, usprawiedliwiając, ze rzekomo nie przekazałam im tego, bo widocznie niedosłyszałam, choć to nie prawda... oczywiście rzadko się dowiaduję o tym w porę ...
bywa i odwrotna sytuacja ... przecież ja byłam przy tym jak koleżanka rozmawiała o jakiejs sprawie wiec powinnam wiedzieć o tym co ona mówiła... ile ja już wykonałam niepotrzebnej nikomu pracy tylko dlatego iz uważano że jestem poinformowana ... czasem wręcz szkodliwej dla firmy ... efekt, w większości firm pracuję około roku i zwykle zmieniam pracę ... bo atmosfera staje się zbyt gęsta ...
dobrze komuś o tym wszystkim powiedzieć, komuś kto zrozumie, nie mam w swoim otoczeniu nikogo, kto nosi aparaty słuchowe ...
dyskusja powstała nie na temat .. bo nic nie piszemy o sprzęcie i akcesoriach .. chyba poprosimy moderatora aby przeniósł wątek we właściwe miejsce ...
pozdrawiam
Agata