No tak, też się cieszę, że sporo słyszących ludzi chodzi na kursy języka migowego. Z drugiej strony, martwi mnie to, że oni po zdaniu egzaminu języka migowego, nie przychodzą na tygodniowe spotkania niesłyszących (każdy piątek od 17 do 21) w PZG.
Zapytałem świeżych tłumaczy (sic!), po co im to potrzebne. Odpowiedzi były różnorakie, ale jedna była wspólna: nie mają znajomych z wadą słuchu, ba, nawet nie mają kontaktu z ludźmi niesłyszącymi.
Były jakieś słyszące dziewczyny, które pojawiły się na takim spotkaniu. Zniechęciły się, gdy zobaczyły szybkie tempo migania osób niesłyszących. Pół biedy, gdy poproszą o powtórzenie. Starsi chętnie powtarzają, wolniej migają. Natomiast młodsi niesłyszący wogóle nie chcieli rozmawiać.