Autor Wątek: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących  (Przeczytany 27311 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Agniecha

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 274
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #40 : 29 Grudzień 2006, 01:13:27 »
P.s nie wiem czy wiecie, ale wspomniany wczesniej Szczepankowski-autor piszacy o gluchoniemych, takze jest CODA-kiem :)
Z tego, co wiem, to pan Szczepankowski sam ma wadę słuchu, natomiast pan Henzel (często miga w TV) słyszy ale ma niesłyszących rodziców wiec to on jest CODA-kiem :)
Zapisane
To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kropelką w ogromie oceanu, ale jest własnie tym, co nadaje sens Twojemu życiu!!

tlen

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 143
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #41 : 02 Styczeń 2007, 15:28:40 »
sprawdzilam...Agnieszka ma racje :) pan Szczepankowski ma wade sluchu ( w zyciu bym nie pomyslala, mowi zupelnie normalnie :) przepraszam za pomylke :/
P.s. to, ze pan Henzel jest CODA-kiem, to wiem ;)
Zapisane

poprostuagniecha

  • Gość
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #42 : 05 Styczeń 2007, 11:37:20 »
Bogdan Dąsal, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. osób niepełnosprawnych, chce przygotować program pomocy dzieciom, których rodzice nie słyszą. To będzie takie "wyrywanie ze świata ciszy".
Ile w Krakowie mieszka takich dzieci? Nikt dokładnie nie wie. Gdyby one same nie słyszały, wtedy ludzie zwracaliby na nie uwagę, ale że słyszą i nie używają w szkole języka migowego... Wszystkim się wydaje, że mają normalne dzieciństwo.
Bogdan Dąsal chciałby, żeby dzieci uczestniczyły w warsztatach, spotkaniach, wyjazdach. Warsztaty z psychologami i pedagogami, spotkania z innymi dziećmi, z innymi rodzicami (słyszącymi i niesłyszącymi), a wyjazdy - gdziekolwiek. Najlepiej tam, gdzie nie trzeba być dorosłym.

Dzięki Agniecha za umieszczenie linków. Ja też dowiedziałam się o książce "Okrążanie ciszy" z tego artykułu, jakiś rok temu. Wiem od znajomych, że pan Bogdan Dąsal, który sam jest osobą niepełnosprawną ruchowo, rzeczywiście organizuje wyjazdy dla KODAków (Kids of Deaf Adults). Słyszałam też, że w Krakowie duszpasterstwo głuchych angażuje się również w pomoc takim dzieciakom i to już od wielu lat. Gdyby ktoś miał jakieś bliższe informacje na ten temat, to proszę o podzielenie się  :)

 
Napisano: Styczeń 05, 2007, 11:04:51
o tym sie nie mowilo bo to temat wstydliwy dla panstwa ktore obarczaja odpowiedzialnoscia malymi dziecmi ktorzy musza sie opiekowac i byc tlumaczem swoich nieslyszacych rodzicow. Obecnie co jest to tylko robione na pokaz, dalej osoba glucha nie moze sama wiekszosci zalatwic sprawe, porozumiec sie urzednikiem czy lekarzem w swoim jezyku migowym. Kartka i dlugopis przez urzednikow traktowane jak dobry dowcip lub glupota. Dzis w spoleczenstwie niby wieksza tolerancja dla takich osob a jak jest naprawde to kazdy widzi.
Pomysl sz.p. Bogdana Dąsala jest szlachetny ale rownlolegle tez powinien uczulic takze instytucje publiczne i urzednikow ;)

Grino ma rację, tak było zawsze, ale temat "nie istniał". Znacznie taniej jest (a przynajminiej tak sie wydaje ograniczonym urzędnikom i politykom dbajacym tylko o własna kasę) zrzucić obowiązek opieki nad przewlekle chorą, niepełnosprawną lub z innych przyczyn niezaradną życiowo osobą na rodzinę. Dotyka to wielu ludzi, i tych którzy mają niepełnosprawne dzieci, i tych którzy opiekują się rodzicami lub rodzeństwem. Przy naszym systemie socjalnym, taka wymagająca opieki i pomocy osoba w rodzinie to prawdziwy "dopust boży" (pracowałam przez 1,5 roku w Ośrodku Opieki Społecznej, więc znam tę instytucję również od środka i wiem, komu i jak pomaga). Oczywiście, członkowie rodziny mają obowiązek pomagać w pierwszej kolejności, ale czasami po prostu przekracza to ich możliwości i siły. Nikt nie liczy odległych (odroczonych w czasie), ukrytych kosztów takiego postępowania. 

P.S. Czytałam gdzieś, że podobno zgodnie z normami unijnymi co dziesiąty urzędnik, pracownik socjalny, policjant, lekarz, pielęgniarka itp. przedstawiciel służb publicznych powinien znać język migowy. We wrześniu moja mama miała operację w szpitalu Akademii Medycznej na Banacha i musiałam wziąć 5 dni urlopu, żeby wszystko pozałatwiać, bo nikt w tym molochu zatrudniającym kilka tysięcy ludzi nie mógł się z nią porozumieć.
A koleżanka z Ratusza powiedziała mi, że owszem był kurs podstawowy języka migowego dla urzędnikow miejskich, ale poszli na niego sami dyrektorzy i inna śmietanka, która przecież klientów nie będzie obsługiwać...   
« Ostatnia zmiana: 21 Styczeń 2008, 21:07:18 wysłana przez poprostuagniecha »
Zapisane

pestka

  • Gość
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #43 : 05 Styczeń 2007, 17:56:52 »

koleżanka z Ratusza powiedziała mi, że owszem był kurs podstawowy języka migowego dla urzędnikow miejskich, ale poszli na niego sami dyrektorzy i inna śmietanka, która przecież klientów nie będzie obsługiwać...   
ehhh i to jest ta właśnie nasza polska rzeczywistość, aż ręce opadają  :(. Dlaczego w innych krajach (np. skandynawskich) każda osobą niepełnosprawna może liczyć na pomoc, gdy chce iśc do urzędu czy banku w przypadku osoby niesłyszącej przydzielany jest tłumacz, który pełni funkcje opiekuna i pomaga wszystko załatwić.
Zapisane

Iz@

  • Gość
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #44 : 20 Listopad 2007, 18:29:48 »
Witam!!
Nazywam się Iza i jestem studentką surdo na 3 roku. Czeka mnie teraz napisanie pracy licencjackiej na temat: "Problematyka zabawy dziecka słyszącego rodziców niesłyszących" - (chodzi mi tu o dzieci w wieku przedszkolnym). Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda Państwa zabawa ze swoimi pociechami?Czy chętnie dzieci bawią się ze swoimi niesłyszącymi rodzicami? Jakie zabawki dzieci najbardziej lubią?
Dziękuje za każdą odp.
Pozdrawiam goraco :)
Zapisane

mruczkin

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 45
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #45 : 10 Grudzień 2007, 20:15:32 »
Mój problem jest innej natury. Jestem osobą z głębokim niedosłuchem, mam słyszącego męża i córkę - obecnie 3 letnią.
Wiem, że jest jeszcze malutka...
Wiem, że każdy by się wkurzył, gdyby mówił po kilka razy a ktoś by go nie rozumiał.
Wiem, że każdy by wolał trzymać sztamę z osobą, która go rozumie, słyszy itd.

Ale to boli....
Odrzucenie przez własne dziecko. Tatuś jest super, tatuś może ubrać, może przytulić, mama jest be.
Wiem, że może zbyt to wszystko biorę do siebie, ale staram się jak mogę, a różnie bywa.

Ważna informacja - nie migam, mówię i staram się słuchać ;).

Poradźcie coś. Co zrobić by maluch zrozumiał, że uszka mamy są chore cały czas.
Jak jest spokój, czas to zwykle się dogadujemy. Ale pospiech nerwy, zmęczenie - i tu córka chce być zaraz zrozumiana, zaraz ma być spełnione jej pragnienie czegoś tam...
Zapisane

mark

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 208
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #46 : 10 Grudzień 2007, 22:55:13 »
Co szokus na pisała na początku  jest  prawdą . Moja starsza córka  musi szybko dorosnośc  mimo ma dopiero 7  lat ma pomagac mamie poniewaz ma trudnosci komunikacji ze słyszacymi a ja od niej pomocy czasami nie potrzebuje oraz tez mi powiedziała ze tatuś nic nie rozumie tych ludzi  ktorzy nie wyrażnie mowią. Jej kolezanki mają błogie dzieciństwo  jest im po prostu łatwiej i nie maja tych wielu wymuszonych obowiazkow to samo jest z młodszą  córką   probuje uczyc sie migac i ma niedługo piec lat. Znam też osoby ktore mają dzieci słyszace i wcale im nie pomagaja  musza radzic sobie sami i tez nie potrafia nauczyc jezyka migowego  lub rodzicow się wstydzą                                                                                                                                                                     
mruszkin- normalne ze jak córka nagle mówi cos do siebie a ty nie rozumiesz po prostu nie złapałaś słow boja tak samo mam choc sytuacja jest podobna do ciebie tylko moja żona bardzo słabo mowi  i nie boj ze dziecko woli tate  po kazde dziecko  woli mamę  od taty tylko najważniesze to byc cierpliwym  oraz music pokazac dziecku twoj niedosłuch  to jest ciezko i  zrozumie cie
  Pozdrawiam         
Zapisane

Luszka motyluszka ;)

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1770
    • WWW
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #47 : 11 Grudzień 2007, 10:03:58 »
Poradźcie coś. Co zrobić by maluch zrozumiał, że uszka mamy są chore cały czas.
Jak jest spokój, czas to zwykle się dogadujemy. Ale pospiech nerwy, zmęczenie - i tu córka chce być zaraz zrozumiana, zaraz ma być spełnione jej pragnienie czegoś tam...

Mruczkin, wiem co czujesz, bo miewam bardzo podobne sytuacje z moją córeczką Basią (obecnie ma 3 lata i 10 miesięcy), jedynie z tą różnicą, że miganiem ułatwiam sobie komunikację z małą ;) Myślę, że Twoja córeczka bywa zdezorientowana, bo nie rozumie tego, że mama, mimo, że ma chore uszka to czasami doskonale rozumie co maluszek mówi, a czasem nie. Dziecku łatwiej byłoby pojąć istotę Twego uszkodzonego słuchu, gdybyś bez przerwy miała problemy z komunikacją werbalną. A Twoja córcia wie, że bywają sytuacje, że nie masz problemu ze zrozumieniem tego co mówi, więc irytuje się w chwili Twego "nie rozumienia", bo może odebrać to jako Twą niechęć do rozmawiania z nią (przynajmniej moja Basia nierzadko tak to odbierała, gdy nie zrozumiałam co mówi). Nie myśl, że córeczka Ciebie odrzuciła. Po prostu trudno jest jej poradzić sobie z występującymi czasem trudnościami komunikacyjnymi z Tobą. Trudno wymagać od dziecka w tym wieku anielskiej cierpliwości ;) Moja Basia woli, gdy ubiera ją Kuba, bo jak sama powiedziała - "z tatą Kubą może sobie wtedy porozmawiać", a ja w czasie ubierania małej mam problem z prowadzeniem dialogu, bo przecież mój wzrok nie spoczywa na ustach małej, lecz na ubieranych jej częściach ciała ;) I nie jest to odrzucenie dziecka, lecz jego wygoda ;)
Jedynie co mogę poradzić - jak najwięcej rozmawiać z córeczką na temat Twoich problemów ze słuchem, nawet wtedy, gdy jest spokój i się dogadujecie, a nie tylko w sytuacji, gdy czegoś nie zrozumiałaś...
Tu muszę dodać, że obawiam się, iż określenie "mamy uszka są chore cały czas" nie jest zbyt dobrym określeniem... W przyszłości dziecko może różnie pojmować pojęcie "chorych uszu"... Może zacząć Cię dręczyć pytaniami dlaczego nie możesz, albo nie chcesz wyleczyć sobie uszu...

mruczkin

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 45
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #48 : 11 Grudzień 2007, 20:45:46 »
szokowa - dziękuję za odzew
przetrawiam temat :)

mark - przecież napisałam wyraźnie, że córka woli tatę!
nie będę się oszukiwać
nie o to chodzi by wartościować nas - rodziców
tylko o to, że ona nie dopuszcza mnie do siebie
faktem jest, że częściej jest taka rano i po południu, czyli dla mnie teoretycznie zawsze (wtedy się widzimy), jest zmęczona po przedszkolu albo niewyspana i zła jak osa.
Swoje "prawa" do dziecka odzyskuję ;) jak nie ma męża. W obecności męża przegrywam.
Zapisane

misiapysia

  • MP
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 659
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #49 : 11 Grudzień 2007, 22:23:49 »
"Piłeczka" troszkę po stronie taty.
Tatuś nie powinien w pewnych czynnościach wyręczać mamy, a zwłaszcza w porozumiewaniu się. Niech się dziecko uczy troszkę mówić gestami.
Jeżeli tata ma lepszy kontakt z dzieckiem, a Ty czujesz się odrzucona - to własnie on musi wskazać dziecku Ciebie i wręcz odstawić je od swojego "cycka".
To coś co daje tata tak naprawdę zdecydowanie różni się od tego co daje mama.
Na pewno są sytuacje lub chwile w których jesteś dla dziecka Wszyskim - wykorzystaj je (oczywiście tato niech też Ci w tym pomaga).
Dziecko jest jak plastelina, niezależnie od tego czy Ciebie rozumie czy nie.
Jeżeli w domku jest miłość to z tej plasteliny można ulepić (razem z Tatusiem) dobrą istotkę.

PS
Szokowa: zgadzam się.

Evia

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 42
  • "AjaaKochamCiszęWniejNajlepiejSwojeMyśliSłysze"
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #50 : 12 Grudzień 2007, 22:39:11 »
Hmm.. temat ciekawy.
 U mnie relacje z moim synkiem wyglądają tak, iz maly wie ze ja muszę na niego patrzeć bo wtedy ma pewność że go słucham to co mówi do mnie ..Nie ma faforyzowania,który rodzic lepszy z tego powodu .. zdarza się,że czegos nie zrozumiem o co Filipkowi chodzi to najpierw proszę by spróbował inaczej powiedzieć..tak ,ze po chwili się domyslam o co mu chodziło, jeśli nie pomaga to albo pokazuje obrazowo (bo migowy to raczkuje  u niego) ;) albo proszę by powtórzyl tatcie a tata powie mi .. Filip ma 4 lata i bardzo lubi ze mną "rozmawiać" zwłaszcza kukiełkami ..lub czymś innym ..wdajemy się w taki dialogi .. jesli nie patrzę na niego to domaga się natychmiast uwagi abym patrzyła ..To,że nie słyszę nie jest problemem dla mojego dziecka bo ma świdomość ze "mama nie słyszy i musi patrzeć na usta" Synek mówi bar. wyraznie..stara się, powtarza powoli jakieś zdanie gdy nie zrozumiem .. no kochany po prostu :) Jak był młodszy to oczywiście trudniej było zrozumieć. Ale czas,cierpliwość oraz  częste wyjasnianie sprawy zrobiło swoje ..

Moje zdanie jest takie iż z dzieckiem trzeba duzo rozmawiać nawet o drobiazgach takich jak przygotowywanie obiadu itp. Mimo ze Filip ma 4 latka codzienie się go pytam po powrocie z pracy co robil w ciągu dnia ,opowiada co mu się sniło itp.. Myslę ze dzieki temu z kazdym dniem coraz  lepiej sie rozumiemy..Jesli jestem zmeczona to mu to mówię- z akceptacja tego stanu rzeczy róznie bywa ..;) no ale ma swoje prawa :)

POzdrawiam.
Zapisane
Evia

margolcia

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 94
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #51 : 24 Styczeń 2008, 19:20:46 »
Wiecie co? Poczytałam i trochę się podłamałam. Myślałam, że coś się zmieniło od czasów mojego dzieciństwa, ale nic z tego. Nie pomaga nawet to, że więcej jest o Głuchych w mediach. Zgadzam się z tymi, którzy pisali o konieczności głośnego gadania na ten temat i z tymi, którzy uważają, że CODAki wspierają Głuchych. Problemy są wszędzie: w rehabilitacji, w edukacji, w pracy i w rodzicielstwie.

Ś.p. Włodek Pietrzak powiedział mi, kiedy wypłakałam mu się w rękaw po pierwszym tygodniu pracy w szkole z dziećmi głuchymi, że "aby to się zmieniło, musi nas być więcej". To dla mnie takie przesłanie.

Dlatego idea założenia stowarzyszenia jest chyba jedyna słuszna. Jestem też głęboko przekonana o potrzebie spotykania się CODAków i wzajemnego wspierania. To jest moje ostatnie olśnienie. Do tej pory radziłam sobie sama. Z natury jestem bojowa i nie dam sobie nagadać, ale taka chyba jestem właśnie dlatego, że jestem CODAkiem, nawalczyłam się w dzieciństwie o moich Rodziców (mam cudownych Rodziców) i tak mi już zostało. Nie dałam sobie nigdy wciskać kitu o ułomności Głuchych, bo ja znałam elity tego środowiska, znałam bardzo mądrych i kulturalnych ludzi, byli dla mnie wzorem. Poza tym było ich wokół mnie dużo, to nie byli tylko moi rodzice, ale i dziadkowie, pradziadkowie i ciotki CODAki. Może dlatego było mi łatwiej.

Od kiedy jednak mnóstwo czasu przegaduję z poprostuagniechą i innymi zaprzyjaźnionymi Codakami, czuję jak robi mi się lepiej. Czasami mam wrażenie, że te rozmowy to taki seans terapeutyczny, nareszcie jestem wśrod swoich. Teraz jest tak, że rozumiemy się bez słów, chociaż mieliśmy różne doświadczenia.
Dlatego trzeba założyć stowarzyszenie, aby duże CODAki pomogły sobie i małym KODAkom.

Przepraszam za te osobiste wywody, ale bardzo trudno nosić to w sobie. 

OD MODERA: Literówki poprawione na prośbę Margolci :)
« Ostatnia zmiana: 25 Styczeń 2008, 20:57:27 wysłana przez poprostuagniecha »
Zapisane

Luszka motyluszka ;)

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1770
    • WWW
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #52 : 24 Styczeń 2008, 22:59:46 »
Dlatego trzeba założyć stowarzyszenie, aby duże CODAki pomogły sobie i małym CODAkom.
Przepraszam za te osobiste wywody, ale bardzo trudno nosić to w sobie. 

Margolciu, nie przepraszaj za te osobiste wywody, powinno być ich jak najwięcej, aby poruszyć ludzkie serca. Już wspominałam, że całym sercem jestem ZA założeniem stowarzyszenia CODAków, ta myśl zrodziła się w mym umyśle, gdy urodziłam Basię i powiedziano mi, że słyszy i że będzie miała ciężkie życie, bo jej mama nie słyszy... A CODAKów przychodzi na świat coraz więcej, nie pozwólmy my cierpieli słysząc jak poniża się ich Głuchych Rodziców.

grino

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2618
  • Byl sobie deaf :)
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #53 : 25 Styczeń 2008, 20:52:41 »
Popieram was z calym sercem, moj syn tez Kodak bez wlasnej woli :D Margolcia technologia pnie szybciej niz przelamywanie stereotypow, ile to moj syn musial zniesc kpin i obelg bo tylko dlatego ze jego Dziadek jest gluchy a Tata ktory nie wstydzi sie migac jak jest na swoim podworku ze swoimi znajomymi i przyjaciolmi ;) Jak byl maly strasznie mnie sie wstydzil ale tak sie skalda ze ja chodze na wywiadowke, i 2 x jestem wybierany do trojcy klasowej (rodzicow), teraz w tym roku a wczesniej dwa lata temu ;)
Dzieki temu moj syn czuje sie bezpiecznie i nie jest szykanowany z tego powodu, bo skoro wychowczynia i rodzice uczniow sie nie myla w wyborze to musi byc dobrze :D
Zapisane
To co piszesz jest odzwierciedleniem twojej osobowości...


Deaf.pl to serwis społecznościowy dzięki któremu poznasz nowe osoby, odnajdziesz znajomych i dowiesz się co inni myślą o Tobie.

Luszka motyluszka ;)

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1770
    • WWW
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #54 : 27 Styczeń 2008, 00:20:12 »
O! Grino to dobry przykład taty CODAka integrującego się z rodzicami małych słyszaków :D
Muszę przyznać, że wychowawczyni w ten sposób udowodniła, że nawet Głuchy tata może się cieszyć jakimś autorytetem wśród słyszaków ;)

krotek

  • Nowy
  • *
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 24
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #55 : 26 Luty 2008, 13:37:21 »
Witam.
Poruszacie temat niewątpliwie bardzo interesujący,mało opisany w polskiej literaturze.Dużo piszecie o codak-ach ale musicie wziąć  pod uwagę iż zupełnie inna jest sytuacja dzieci, gdzie rodzice oboje mają głębokie uszkodzenie słuchu, a zupełnie inną gdzie jedno z nich słyszy a  bądź niedosłyszy a jeszcze inną gdzie rodzice mają wykształconą mowę i niedosłyszą. Zastanawialiście się nad tym?


Napisano: Luty 26, 2008, 13:32:49
Tak w ogóle widzę, że ujawniają się na forum osoby zainteresowane tą dziedziną od strony naukowej, osoby piszące prace, ja również się do nich zaliczam, więc może pomyślelibyśmy o jakiejś konferencji na ten temat, wymianą doświadczeń, postępów naukowych etc.
« Ostatnia zmiana: 26 Luty 2008, 15:22:38 wysłana przez poprostuagniecha »
Zapisane

Luszka motyluszka ;)

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1770
    • WWW
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #56 : 27 Luty 2008, 12:02:36 »
Owszem, ja nierzadko dumałam nad owym problemem... A takowe myśli nasunęły mi się, gdy podjęłam z kuzynką rozmowę na temat bilingwistycznego wychowania dzieci, które mają rodziców różnego pochodzenia i władających różnymi językami, co w mojej rodzinie jest powszechnym zjawiskiem. Uświadomiłam sobie, że dziecko które ma np. matkę Polkę a ojca Brytyjczyka - może biegle władać zarówno językiem polskim jak i angielskim, bądź tylko jednym z nich.
Bardzo podobna sytuacja jest u dzieci mających jednego rodzica słyszącego czy niedosłyszącego, który zazwyczaj nie zna PJM a drugiego rodzica głuchego komunikującego się za pomocą PJM i werbalnie... Wśród takich mieszanych małżeństw istotne jest ustalenie JAK dziecko będzie komunikowało się ze swymi rodzicami - najlepszym rozwiązaniem jest bilingwistyczne wychowanie dziecka, aby miało jak najlepszy kontakt zarówno z matką jak i ojcem.
Hmmm... Jeszcze powrócę do tej kwestii ;)

poprostuagniecha

  • Gość
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #57 : 26 Marzec 2008, 13:50:19 »
Dużo piszecie o codak-ach ale musicie wziąć  pod uwagę iż zupełnie inna jest sytuacja dzieci, gdzie rodzice oboje mają głębokie uszkodzenie słuchu, a zupełnie inną gdzie jedno z nich słyszy a  bądź niedosłyszy a jeszcze inną gdzie rodzice mają wykształconą mowę i niedosłyszą. Zastanawialiście się nad tym?

No właśnie, krotku... trafna uwaga.
Post Grina brzmi bardzo optymistycznie, być może taka współpraca ze szkołą jest możliwa w przypadku Rodziców nds.
Niestety, sytuacja KODAs mających oboje Rodziców z głębokim uszkodzeniem słuchu i słabo mówiących jest zupełnie inna... 
Długo się zastanwiałam, ale postanowiłam w końcu wkleić fragment z mojego bloga...

Pierwsza klasa szkoły podstawowej... wywiadówka okazała się chyba lekkim szokiem dla wychowawczyni. Poszłam z moim Ojcem, żeby jak zwykle w takich sytuacjach służyć za tłumacza. Mama w ogóle unikała takich sytuacji: nie rozmawia ze słyszącymi, bo nie zna i nie rozumie polskiego, jej całe wykształcenie to pół roku kursu pisania i czytania dla analfabetów oraz rok przyuczenia do zawodu, pracowała w spółdzielni inwalidów, gdzie prawie połowę pracowników stanowili głusi, drugą połowę upośledzeni umysłowo, a reszta personelu (kadrowe, lekarze itd.) musiała posługiwać się lepszym lub gorszym migowym.
Wychowawczyni była oczywiście zaskoczona moją obecnością na wywiadówce. Starała się przekonać mojego Ojca, żeby przychodził sam, ale bezskutecznie. Nie wzięła pod uwagę, że On, jako głuchy człowiek nie jest w stanie bez tłumacza śledzić tego, o czym jest mowa na zebraniu. Spotkania „sam na sam” i pisanie na kartce też nie dawały zadowalających rezultatów, ponieważ mój Ojciec – jak większość Głuchych  - miesza gramatykę polską i migową (mimo czysto oralnej metody nauczania i kar za używanie języka migowego, jakie wtedy stosowano); w efekcie to, co czyta lub pisze też najczęściej konsultuje ze mną. Po kilku takich próbach wychowawczyni się poddała. Zostało ustalone, że niezbędne informacje będzie przekazywać przeze mnie, na piśmie, a ja będę przynosić do szkoły pisemną odpowiedź (którą oczywiście sama musiałam sformułować) lub podpis Rodziców. Totalna klęska. Jak wszędzie, zresztą ;) 
« Ostatnia zmiana: 26 Marzec 2008, 13:57:03 wysłana przez PPA »
Zapisane

margolcia

  • Deaf
  • Offline Offline
  • Wiadomości: 94
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #58 : 28 Marzec 2008, 18:16:32 »
Szokowa mam dla Ciebie propozycję.
Gadamy ciagle ,że jest tak mało publikacji o CODA a może zaczniesz pisać pamietnik o wychowaniu Basi?
Może namówisz inne Defiaczki, które mają słyszące dzieciaki a potem ogłosimy konkurs na wspomnienia - "Jestem matką CODAka" albo " Jak wychować pozytywnego Codaka?" a potem to zredgujemy i wydamy jako pierwszą CODAkową książkę w Polsce.
Co o tym myśłisz?
Pozdrówka
Zapisane

Luszka motyluszka ;)

  • Moderator
  • Deaf
  • Offline Offline
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 1770
    • WWW
Odp: Słyszące dzieci rodziców niesłyszących
« Odpowiedź #59 : 29 Marzec 2008, 07:29:28 »
O, bardzo ciekawy pomysł, Margolciu :) Już zapaliłam się do jego realizacji :)
Zatem trza przystąpić do szukania mam CODAków :D (co prawda kilka takich mamusiek znam, lecz troszkę obawiam się czy będę potrafiła je zachęcić do napisania/opowiedzenia o wychowaniu swego CODAczka...).
 

v2 randki | rzeczy zgubione, rzeczy znalezione | Hodowla kotów rasy Ragdoll | kuchnia śląska | prace magisterskie | płytki ceramiczne, glazura | Plotersky - Technika Reklamowa | Biuro matrymonialne Agentur-2lifeJezyk migowy | Klimatyzacja Pozna | Klimatyzacja Poznan | Science Top Business, Shopping, Health Commerce, Science Shopping , Best Business, Health Top Recreation , The Health All Sciences, Free Recreation, Top Shopping Freedom Recreation, Business kurtyna | kurtyny | klimatyzator | klimatyzatory | Klimatyzacja | Myjki | Linki Deaf odzież dla spawaczy projektowanie stron wakacje last minute BUTY OCHRONNE przeprowadzki warszawa