Witam;)
Na Deafie jestem już troszkę, ale dopiero teraz naszła mnie dowaga żeby się przedstawić( może też mam więcej czasu).
I jak już nadeszła ta chwila, nie wiem co powiedzieć;) Może w skrócie...jestem osobą słyszącą, ale nie mentalnie.
Osoby Głuche są dla mnie mentorem w mojej podróży przez "Świat Ciszy" PJM jest moją pasją i dzięki moim Głuchym przyjaciołom udaje mi się zgłębiać coraz to nowsze tajniki języka, Kultury

Jestem po surdopedagogice...przez pewien czas pracowałam w SOSW "dla dzieci z wada słuchu" jako wychowawca internatu. Miałam możliwość obserwować(porównywać z dziećmi głuchymi (specjalnie z małej literki) słyszących rodziców) natywnych użytkowników PJM ich łatwość w przyswajaniu wiedzy, sposób bycia, i wszystkie inne fantastyczne, niesamowicie naturalne zachowania

- wiedziałam że wynika to z faktu że posiadają język. Natomiast inne dzieci, które tylko uczono mówić, były zamknięte w sobie i nic praktycznie nie rozumiały...do momentu, za nie przejęły od swoich rówieśników PJM (oczywiście w tajemnicy

Ale w tej szkole nikt tego nie rozumiał...Po roku jednak musiałam zrezygnować, ponieważ Pani dyrektor nie pozwalała mi migać, tylko kazała mówić i czekać aż "one zrozumieją" (sic!)...My oczywiście po za plecami robiliśmy swoje;) i tak skończyła się moja wątpliwa przyjemność pracy w tym ośrodku... coś we mnie pękło. ( dzieci i tak sobie świetnie radziły, więc nie porzuciłam ich na pastwę losu)
Od tamtej pory staram się w miarę możliwości szerzyć wiedzę i niszczyć stereotypy na temat Motyli...przekonywać do PJM.
Słyszący potrafią być okrutni i nie dziwie się, że cześć z Was pała do nich taką nienawiścią...mnie samą niejednokrotnie bierze obrzydzenie. Dobra, ale to nie o tym miałam opowiadać

Ta sytuacja miałam miejsce niespełna 4 lata temu, a do dziś niewiele się tam zmieniło...
Mam nadzieje, że nie zanudziłam;) i nie odeszłam zbytnio od wątku, ale chciałam umotywować moje uczestnictwo na deafie ;)Serdecznie pozdrawiam.