Szokuś!
Nie przejmuj się twoją mamusia, wiem, że chce, żeby Basia miała jak najlepiej. Tak to jest u każdej zatęsknionej babci

i szuka wymówki by z nią zostac

.
Ja cóż mogę coś na ten temat powiedzieć, chyba ja sama byłam dzieckiem jakby pół codakiem

. Żyłam no powiedzmy w dwóch światach, rodzice głusi, dziadkowie słyszacy a ja jako dziecko niby z wadą umiarkowaną, mówiłam ladnie i słyszałam miare wszystko ale nie tak jak teraz

,teraz o wiele lepiej.
I nie uważam, ze moje dziecinstwo było trudne. Zawsze pomagałam rodzicom z własnej woli, rodzice sie starali, starali się jakoś sami załatwiać, zawsze im wychodziło dobrze, bywały trudne momenty, że ja musialam się stawiac za nich.. Ale wrecz przeciwnie, moje dziecinstwo bylo tak jak mialo byc

. Moja babcia wychowała mnie to fakt, ale nigdy nie pouczała mojej mamie co ma robic, jak ma mnie wychowac, uczyła mnie mówić, do mamy kazała mi migać. Jak źle wypowiadałam słowka, babcia poprawiała

.. I do dziś pomagam rodzicom... ale widzę ze swietnie sobie radzą i czasami nie chca zebym pomogła w czyms

.. to mnie cieszy... ze maja motywację...
I Szokuś, jesli jestes zdolną kobitką, wiesz jak zalatwiac sprawy, jestes samodzielna to Basia nie bedzie miala trudnego dziecinstwa.. Wogole.. w przypadku Olgi Bończyk pewnie jej rodzice poprostu nie dawali radę albo zbyt za duzo od niej wymagali... to zalezy od rodziców! Moi nie wymagali, nie wykorzystywali mojego ucha

do czegos.. ale zeby zadzwonic do kogos to niestety musze bo mam taki obowiazek... ja slysze to czemu mam nie pomoc rodzicom..

..
Miałam taką sytuacje, moja chrzesnica, moj chrzesniak, wiedzą ze ja nieslyszę dobrze, jak nie uslysże czegos to wrzeszcza tak ze ja juz wiem o co chodzi, albo byla taka sytuacja ze poprosilam moja chrzesnica by zadzwonila i zamowila pizze, od razu z radoscią chwycila telefon i dzwonila

.. widzialam na jej twarzy usmiech za to ze poprosilam ją o pomoc i poczula sie taka odpowiedzialna... i ta odpowiedzialnoscią, chęcia pomocy człowiek staje sie na przyszlosc, zaradny, samodzielny...
I ja taka sie stalam...robilam sama, bralam odpowiedzialnosc z wlasnej woli.. bo rodzice byli chetni do pomocy.. i w zyciu jest latwiej orientowac się na codzien...
Pozdrawiaaaaam
