Może Ty za mało angażujesz Basie w kontakty z osobami niesłyszącymi i za mało rozmawiasz z córeczką o swojej wadzie słuchu i ona tego nie rozumie całkowicie?
To prawda, Siostra. Z uwagi na brak czasu rzadko widuję się z Głuchymi znajomymi... Bez wątpienia widywałabym się z nimi częściej, gdyby w Brodnicy byli ludzie ze Świata Ciszy, a do Torunia, Warszawy czy innych miast, gdzie mam Głuchych znajomych po prostu nie mam kiedy się wybrać... (a tak nawiasem mówiąc - mam wrażenie, że Brodnica to miasto jedynie słyszaków :/ )
I owszem, zbyt rzadko rozmawiam z małą o swej wadzie słuchu. Co prawda udało mi się wytłumaczyć Basi, że musi mówić do mnie z twarzą w twarz, bo muszę widzieć jej usta, ale wątpię czy mała kojarzy ten istotny fakt z moją wadą słuchu - raczej traktuje to jako jedno z wielu dziwactw swej mamy

.
Namalowałam ongiś obraz, który zadedykowałam Baśce, jako CODA. Ów obraz, choć nie jest dziełem sztuki w stylu Matejki

- wisi teraz w naszym przedpokoju, nad szafką, na której sadzam Basię, gdy zakłada buty do wyjścia - tematyka obrazu sprzyja właśnie rozmowom na temat Głuchych,na temat mej wady słuchu i PJM (na obrazie namalowany jest most, a przeciwne sobie brzegi tworzą kontury twarzy... jeśli ktoś chce obejrzeć - zapraszam

).
Zauważyłam jednak, że od chwili wklejenia tego wątku na forum - zaczęłam jednocześnie mówić i migać do Kuciecha, żeby mała widziała, że Motyli Język wciąż jest w użyciu w naszym domu (bo cóż będzie, jeśli Baśka kiedyś doczeka się Głuchego rodzeństwa? to też należy wziąć w rachubę). Gdy nie rozumiem co mała mówi - wówczas proszę ją, aby pokazała czego chce.