Słuchajcie, jest taka sprawa..pracuję w przedszkolu integracyjnym - kiedyś, przyjmowało ono sporo dzieci z wadami słuchu. obecnie - ze względu na to, iż wszystkie dzieci które mieliśmy poszły do szkół, a nowych chętnych nie było przedszkole przekształciło się w zwykłe - integracyjne (już bez żadnego konkretnego nastawienia na dzieciaki z wadami słuchu). Ostatnio zgłosiła się do nas pewna Pani z nietypowa sprawą, otóż ma ona córkę - małego CODA-ca w domu (sama jest Głucha) i ten CODA-k nie miga. Nie wiem jakie są tego przyczyny, ale chyba ta mała została oddana do babci, gdy była bardzo małym dzieckiem (znacie to - Głuchym rodzicom wmawia się, że nie dadzą rady wychować słyszące dziecko i często takie dzieci lądują u słyszących dziadków..) Teraz sprawa polega na tym, iż zarówno matka jak i córka cierpią, ponieważ nie mają w sumie żadnego kontaktu ze sobą (dziewczynka ma 8 lat). Ja nie podejmę się nauczenia tego dziecka migać, ponieważ ja migam systemem i to słabo.. :/ Nie wiem dokąd je wysłać. Poradzicie coś? Wiem, że można na was liczyć..chodzi o opinię i poradę. Pomożecie?
P.s. jestem z Łodzi..